KOSZYK JEST
PUSTY

508 320 220

sklep@cleanfood.pl

Greentest i Food cleaner – dwa urządzenia, dzięki którym zdrowiej jemy

paź03
cleanfood

Greentest i Food cleaner – dwa urządzenia, dzięki którym zdrowiej jemy

Zdrowy tryb życia

 

Zdrowy tryb życia od zawsze mnie interesował. Już pod koniec szkoły podstawowej wycinałam z gazet wszystkie znalezione artykuły o zdrowym odżywianiu, które to następnie wklejałam do specjalnego zeszytu. Wtedy komputery w domach były rzadkością, a o dostępie do internetu można było tylko pomarzyć. Czytałam o warzywach, o owocach, o mięsie, o kaszach – o wszystkim, co było związane ze zdrową dietą. Niestety rodzinki nie dało się przekonać do zmiany nawyków żywieniowych, więc na samym czytaniu się kończyło. Marzyłam wtedy, że jak będę miała własny dom, to będzie inaczej. Będą w nim zdrowe i pożywne posiłki, będzie pełno różnokolorowych warzyw i owoców, a wolny czas będziemy spędzać aktywnie na łonie natury. Teraz mam własny dom, swoją rodzinkę i jest tak? No nie do końca. Ciągły brak czasu, praca, dom, dziecko powoduje, że zdarza nam się popełnić trochę grzeszków, a wolny czas spędzić na fajnym filmie. Zresztą lubimy od czasu do czasu zjeść mielonego lub placki ziemniaczane, a na deser kawałek pysznego ciasta własnej roboty. Niemniej jednak świadomość co jest zdrowe i co nam służy, a co szkodzi – jest, i dzięki niej możemy wracać na odpowiednie tory.

Nie jestem eko-freakiem, sceptycznie jestem nastawiona do wszelkich radykalnych diet typu: bez glutenubez cukrubez laktozybez mięsa, itp., choć zazdroszczę tym, którzy takich diet potrafią się trzymać latami. Moje wieloletnie zainteresowanie zdrowym trybem życia pozwoliło mi na wysnucie wniosków, że wszystko w umiarze jest dla nas dobre. Dlatego nie eliminuje całkowicie cukru, mięsa czy nabiału, ale ograniczam lub zastępuję zdrowszą wersją. Ale napewno jestem przeciwnikiem przetworzonej żywności pełnej chemii, kupnych batoników, ciast i ciasteczek, i takowej swojej córeczce nie podaję. Niestety z chemią w żywności mamy do czynienia nie tylko w kupnej czekoladce.

Szkodliwe warzywa i owoce?

Jak się okazuje, pełno szkodliwych substancji, konserwantów i pestycydów (“Pozostałości pestycydów w uprawach owoców i warzyw z regionu środkowo-wschodniego“, “Pozostałości pestycydów w surowych produktach rolnych z południowo-wschodniej Polski“, “Występowanie i ocena pozostałości pestycydów w jadalnych drobnych uprawach w południowo-wschodniej Polsce w latach 2013-2014” ) mamy również na warzywach i owocach (choć nie są to ilości takie, aby przewyższały korzyści płynące z jedzenia warzyw i owoców). Mówi się o tym głośno i na pewno o tym każdy z Was słyszał. Ale czy to oznacza, że mamy przestać kupować warzywa i owoce? A może powinniśmy wyprowadzić się na wieś i samodzielnie hodować własną żywność? A może mamy przerzucić się wyłącznie na żywność ekologiczną? No cóż… Pierwszą opcję absolutnie odradzam. Druga opcja jest fajna, ale nie dla wszystkich. Trzecia z kolei byłaby najlepsza, gdyby nie fakt, że takie warzywa z certyfikatem (bo pamiętajcie, że nie wszystko co jest dostępne w sklepie ekologicznym jest “eko” i ma odpowiedni certyfikat) są dwa razy droższe od tych, powszechnie dostępnych oraz ekologiczna uprawa nie gwarantuje występowania np. niskich stężeń azotanów.

Jak zatem sprawdzić jakość warzyw i owoców? Kupować w marketach czy na straganach? Czy wierzyć sympatycznej Pani na bazarku, że jej ogromne i piękne rzodkiewki są naturalne i niczym nie pryskane? Czy produkty bio i eko, dostępne w sklepach są faktycznie zdrowsze od reszty? Jak skutecznie usunąć zanieczyszczenia, grzyby i pleśnie? Czy zwykłe mycie wystarczy? Takie pytania krążą dość często po mojej głowie (a jeszcze częściej, gdy zostaje się rodzicem) i wydawałoby się, że tylko badania w laboratorium będą mogły na nie odpowiedzieć. Okazuje się jednak, iż na rynku zaczęły pojawiać się urządzenia, które mogą nam pomóc. Są to tzw. testery żywności oraz ozonatory. Kiedy dowiedziałam się o ich istnieniu, wiedziałam że muszę się w nie zaopatrzyć. W internecie znajdziecie wiele miejsc, gdzie możecie takie urządzenia nabyć. Mnie zainteresowały urządzenia oferowane przez firmę Clean Food i to właśnie stamtąd mam tester żywności Greentest ECO oraz ozonator Food Cleaner. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi opiniami na ich temat. Być może komuś z Was okażą się przydatne.

Greentest ECO - badanie moreli, wynik w normie, sierpień 2017

 

Greentest ECO – badanie moreli, wynik w normie, sierpień 2017

Czym jest tester żywności Greentest ECO?

Greentest ECO to urządzenie wielkości małego telefonu komórkowego, wyposażone w ekran dotykowy oraz sondę. Jak przeczytamy na stronie Clean Food: “Greentest ECO testuje owoce i warzywa ustalając zawartość azotanów w produkcie. Dzięki ustaleniu tej wartości jesteśmy w stanie dowiedzieć się jak dużo szkodliwych, chemicznych składników jest w kupionych przez nas produktach. Urządzenie samo ocenia jakość badanych produktów informując nas o tym czy dany produkt jest zalecany do spożycia. Dodatkowo możemy sprawdzać surowe mięso, dzięki czemu wiemy o jego jakości oraz ewentualnych substancjach jakie mogły zostać dodane przed jego sprzedażą.
Greentest ECO potrafi również sprawdzić promieniowanie wszystkich produktów żywnościowych (owoce, warzywa, mięso, ryby, owoce morza) jak i również przedmiotów znajdujących się w naszym otoczeniu. Wszystko to dzięki wbudowanemu licznikowi Geigera”.

Urządzenie jest lekkie i poręczne, wyposażone w dobrej jakości pokrowiec (woreczek/etui). Dzięki temu możemy go zabierać na zakupy i sprawdzać jakość produktów przed kupnem. Do urządzenia dołączony jest kabel USB micro oraz ładowarka, umożliwiająca zasilanie w standardzie USB z gniazdka sieci elektrycznej. Obsługa urządzenia jest bardzo prosta. Po uruchomieniu Greentesta należy wybrać grupę, jaką chcemy badać (do wyboru mamy Warzywa, Owoce, Mięso) lub opcję Radiacja, jeśli to nas interesuje. Następnie na liście wyboru odnajdujemy produkt, umieszczamy sondę w miejscu wskazywanym na obrazku i wciskamy “Rozpocznij badanie”. Po kilku sekundach otrzymujemy wynik, podświetlony na jeden z trzech kolorów (zielony – norma dla tego produktu nie została przekroczona; pomarańczowy – poziom powyżej normy; czerwony – norma została znacznie przekroczona). Ponieważ ilość azotanów nie jest taka sama w całym produkcie, warto dokonać pomiaru w kilku miejscach i przyjąć wartość średnią. Należy również zaznaczyć, że w zależności od gatunku pomiary są przeprowadzane w różny sposób i dlatego nie można wybrać na liście np. pomidora, a badać ogórka, gdyż otrzymamy zakłamany wynik. Wyjątki stanowią gatunki do siebie podobne.

Greentest ECO – problem z wyświetlaczem?

Greentest ECO jest urządzeniem wyposażonym w ekran dotykowy. Niestety przyzwyczajenie do nowoczesnych ekranów naszych smartfonów może przynieść mylne złudzenie, iż wyświetlacz Greentest ECO nie działa. Otóż działa, ale nie jest tak czuły i nie reaguje na muśnięcie palcem. Reaguje natomiast bez problemu na delikatne wciśnięcie krawędzią paznokcia.

Co nam mówią wyniki otrzymane z testera Greentest ECO?

Greentest ECO - badanie truskawki, wynik w normie

 

Greentest ECO – badanie truskawki, wynik w normie, lipiec 2017

Tester ustala zawartość azotanów w produkcie. Jeśli jest w normie, możemy przypuszczać, iż dany produkt nie był zbytnio traktowany chemią. Wysokie stężenia azotanów idą w parze z silnym nawożeniem, więc jeśli większość próbek przekracza normę, lepiej zrezygnować z zakupów. Należy przy tym pamiętać, że na zawartość azotanów wpływa wiele czynników: poziom nawożenia związkami azotu, gatunek i odmiana, termin zbioru, warunki glebowo-klimatyczne (typ gleby, jej pH, wilgotność i nasłonecznienie [1]), jak również przebieg procesu technologicznego. Dlatego hodując własne warzywa i owoce we własnym ogródku bez stosowania żadnej chemii, nie mamy gwarancji niskiego poziomu azotanów. Występowanie w roślinach pewnych ilości azotanów jest bowiem zjawiskiem normalnym, ze względu na naturalny obieg azotu w przyrodzie. Rośliny bowiem pobierają azotany i wykorzystują je do syntezy własnego białka [2],[3]. Natomiast zbyt intensywne nawożenie powoduje nadmierne przenikanie związków azotowych z gleby i z tego powodu rośliny nie są w stanie przetworzyć ich na białko. Efektem jest kumulacja nadmiaru tych związków w roślinach [3].

Otrzymane wyniki z urządzenia pozwalają nam na podjęcie decyzji, gdzie chcemy zakupić dany produkt. Ja, dzięki testerowi mogłam kategorycznie wykreślić zakupy np. truskawek na sezonowym straganie pod popularnym marketem, u pewnego bardzo sympatycznego pana, którego dosłownie wszystkie próbki, kupione w różnych dniach “świeciły się na czerwono”.

Greentest ECO – badanie różnych truskawek z jednego źródła, w różnych miejscach, norma została znacznie przekroczona

 

Greentest ECO – badanie różnych truskawek z jednego źródła, w różnych miejscach, norma została znacznie przekroczona, lipiec 2017

Zrezygnowałam również z kupna rzodkiewek, gdyż niezależnie od miejsca sprzedaży (stragan, market, warzywniak) wszystkie zakupione rzodkiewki pokazywały znaczne przekroczenie poziomów azotanów.

 

Greentest ECO – badanie rzodkiewek, norma została znacznie przekroczona, lipiec 2017

Natomiast zdziwił mnie bardzo niski poziom azotanów w śliwkach, morelach, brzoskwiniach i nektarynach. Niezależnie od miejsca i dnia zakupu, wszystkie próbki miały wyniki w normie, a nawet poniżej normy. Również niskie poziomy azotanów otrzymywałam przy badaniu różnych gatunków pomidorów, pochodzących z różnych źródeł. Najbardziej ucieszyłam się z wyniku moich ulubionych pomidorków czekoladowych!

 

Greentest ECO – badanie śliwek i moreli, wynik w normie, lipiec 2017

 

Greentest ECO – badanie różnych gatunków pomidorów, lipiec 2017

 

Greentest ECO – badanie nektaryn, kalafiora, cukinii i marchewki, wynik w normie, sierpień 2017

Czy azotany są w ogóle szkodliwe?

Należy tutaj wspomnieć, iż azotany (azotany V) same w sobie należą do związków mało toksycznych (choć drażnią błonę śluzową przewodu pokarmowego) i nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla naszego zdrowia. Szybko bowiem wchłaniane są z przewodu pokarmowego i w niezmienionej postaci wydalane z moczem [2]. Niebezpieczne są natomiast azotyny (azotany III), które powstają właśnie z azotanów w tzw. procesie redukcji. Proces redukcji może rozpocząć się przed spożyciem (np. w wyniku nieprawidłowego przechowywania – nie trzymajcie i nie kupujcie warzyw zapakowanych w folię spożywczą!) lub w jego trakcie (pod wpływem działania enzymów z jamy ustnej lub w wyniku aktywności enzymatycznej bakterii jelitowych). Azotyny (azotany III) z kolei w reakcji z aminami tworzą nitrozoaminy – związki o działaniu rakotwórczym. Azotyny mogą również powodować nieodwracalne zmiany w mózgu, upośledzać wchłanianie białek i tłuszczów oraz zaburzać prawidłowe funkcjonowanie tarczycy [4]. Azotyny powodują również utlenianie hemoglobiny do methemoglobiny, niezdolnej do przenoszenia tlenu (najbardziej wrażliwe są dzieci, w szczególności niemowlęta do 10 miesiąca życia, ponieważ ich krew znaczniej łatwiej ulega utlenieniu) [5]. Objawy to sinica, duszność, senność i spadek ciśnienia krwi.

Azotany w mięsie

Azotany  i azotyny są również środkami używanymi w przetwórstwie mięsnym, jako substancje konserwujące, zapobiegające rozwojowi bakterii jadu kiełbasianego. Dodawanie ich do produktów mięsnych (peklowanie) nadaje im odpowiedni smak, zapach oraz barwę. Należy pamiętać, aby nie podgrzewać wędlin konserwowanych, a do grillowania nie używać wędlin peklowanych, ponieważ przy ogrzewaniu powstają wspomniane wyżej rakotwórcze nitrozaminy.

Co z pestycydami, grzybami, pleśniami, bakteriami i konserwantami?

No dobra, azotany i azotyny to jedno, ale przecież na produktach o niskim ich stężeniu dalej mogą znajdować się szkodliwe substancje (pestycydy, grzyby, pleśnie, wirusy, bakterie, konserwanty). Niestety Greentest nam tego nie wskaże. Jak zatem je usunąć? Mycie w samej wodzie niestety nie pomoże. Można stosować domowe sposoby, takie jak mycie w wodzie z octem, ale łatwiejsze i wygodniejsze jest tzw. ozonowanie. Do tego celu służy Food cleaner.

Czym jest Food cleaner?

Jak przeczytamy na stronie Clean Food: “FOOD CLEANER jest urządzeniem które dzięki połączeniu technologii ultradźwiękowej oraz nasycania wody ozonem usuwa zagrażające zdrowiu substancje oraz drobnoustroje bez stosowania środków chemicznych. Niezastąpiony przy myciu produktów spożywczych takich jak warzywa, owoce, mięso, ryby, owoce morza. Pozwala również na dezynfekcje przedmiotów kuchennych, akcesoriów dla dzieci takich jak smoczki, butelki, zabawki oraz wielu innych rzeczy których czyszczenie i dezynfekcja stanowi problem.  Ultradźwięki potrafią usunąć wszelkie zanieczyszczenia stałe, jaja pasożytów, pyły (również <2,5pm) oraz metale ciężkie. Ozon natychmiast usuwa pestycydy, substancje chemiczne, likwiduje bakterie, wirusy oraz zarodniki grzybów, likwidując przy tym nieprzyjemne zapachy.”

Urządzenie jest bardzo łatwe w obsłudze. Wystarczy je włożyć do miski wraz z przedmiotami, które chcemy oczyścić. Następnie zalać zimną wodą z kranu, tak aby poziom wody znajdował się pomiędzy zieloną linią na urządzeniu a panelem sterowania. Następnie wcisnąć przycisk na obudowie i wybrać jedną z trzech dostępnych opcji (Warzywa i owoce, Mięso, Przedmioty). Urządzenie zacznie emitować ultradźwięki oraz ozonować wodę. W powietrzu poczujemy charakterystyczny zapach ozonu, dlatego lepiej na te parę minut opuścić pomieszczenie. Urządzenie wyłączy się samo po paru minutach. Wystarczy je wówczas wyciągnąć z wody, opłukać i odstawić do osuszenia. Umyte produkty po odsączeniu i osuszeniu są gotowe do użycia.

Food cleaner zasilany jest akumulatorem (ładowarkę otrzymujemy w komplecie). Naładowana bateria starcza na dość długo (ładowałam na razie tylko raz – przed pierwszym użyciem). Urządzenie jest lekkie, poręczne, bezprzewodowe, wielkości ręcznego blendera.

Czym jest ozon?

Ozon to jedna z odmian alotropowych tlenu, posiadająca silne własności aseptyczne i toksyczne. Jest gazem niepalnym (choć ma zdolność podtrzymywania procesu spalania), bezbarwnym, niewidzialnym o łagodnym zapachu podobnym do wybielacza, dobrze rozpuszczalnym w wodzie i dość nietrwałym. Ozon jest jednym z najskuteczniejszych znanych środków dezynfekcyjnych (działanie bakteriobójcze wykazuje w stężeniu ok. 13 μg/dm³). Działanie bakteriobójcze ozonu jest około 50 razy skuteczniejsze i 3000 razy szybsze niż chloru. Ze względu na jego krótki czas połowicznego rozpadu, rozpada się on praktycznie zaraz po wyprodukowaniu. Obecność ozonu jest wyczuwalna w powietrzu już przy niewielkich stężeniach (wielokrotnie mniejszych od dopuszczalnych). Ozon jest gazem drażniącym i jest szkodliwy dla zdrowia człowieka, zwłaszcza jeśli jest wdychany przez dłuższy czas lub w wysokich stężeniach. Maksymalna nieszkodliwa wartość stężenia ozonu dla człowieka to 0,06 ppm w czasie ośmiogodzinnego dnia pracy. W małych stężeniach (już przy stężeniu 0,2 μg/dm³ lub w wartościach względnych 0,1 ppm) jest jednym z najbardziej toksycznych substancji dla człowieka. Krótkotrwała ekspozycja na tym poziomie może prowadzić do poważnych uszkodzeń płuc. Podczas wdychania węch bardzo szybko przyzwyczaja się do jego zapachu i po chwili przestajemy być świadomi jego obecności. Pierwszymi objawami podrażnienia ozonem (obserwowanym przy stężeniach 0,2 μg/dm³ lub w wartościach względnych 0,1 ppm) są: kaszel, drapanie w gardle, senność, bóle głowy (źródło).

Skoro ozon ma działanie toksyczne na organizm, to czy Food cleaner jest bezpieczny?

Zapytałam o to producenta i uzyskałam taką odpowiedź:
“Koncentracja ozonu w urządzeniu Food cleaner to 0,04 ppm. Dawki ozonu i częstotliwość ultradźwięków jest nieszkodliwa dla człowieka, o ile urządzenie pracuje w wodzie – stężenie w powietrzu nad wodą nie przekracza 0,04 ppm. Zasada działania urządzenia polega na tym, że ultradźwięki zwiększają skuteczność substancji dezynfekujących, czyli ozonu w tym przypadku w wodzie. Ozon rozpuszcza się w wodzie o wiele lepiej niż tlen i tam pozostaje, a na powierzchni produktów błyskawicznie reaguje z zanieczyszczeniami. Po wyciągnięciu produktu z wody, można niemal natychmiast go zjeść, gdyż ozon zostaje rozpuszczony w wodzie i tam powoli się rozpada. Dodatkowo należy pamiętać, że stężenie ozonu jest bardzo niskie, o wiele niższe niż w innych tego tupu urządzeniach właśnie dlatego, aby nie był niebezpieczny w jakimkolwiek stopniu (uzupełniają go ultradźwięki).”

Pomimo tych zapewnień zawsze opuszczam pomieszczenie, natychmiast po włączeniu Food cleanera i wchodzę, jak już w powietrzu nie czuć charakterystycznego zapachu (po ok. 10 minutach). Pilnuje również, aby w pomieszczeniu nie przebywały dzieci i zwierzęta oraz pozostali domownicy.

Czy Food cleaner posiada jakieś certyfikaty?

W internecie znalazłam wiele urządzeń wyglądających bardzo podobnie do Food cleanera. Na stronach wielu z nich dołączone były certyfikaty. Ponieważ na stronie Clean Food nie znalazłam żadnej wzmianki o certyfikatach, postanowiłam o nie zapytać. Dowiedziałam się, że znalezione przeze mnie urządzenia różnią się tylko wyglądem zewnętrznym i na urządzenia jest jeden komplet certyfikatów (urządzenie posiada certyfikaty zapewniające zgodność z “dyrektywą nowego podejścia” (CE)). Firma przesłała mi dodatkowo zgodność elektromagnetyczną i bezpieczeństwo dotyczące generowanych częstotliwości, które dotyczą 3 generacji urządzeń – główne elementy produkujące ozon i ultradźwięki się bowiem nie zmieniły. Dodatkowo otrzymałam wyniki badań laboratoryjnych wykonanych w lokalnym laboratorium, dotyczące skuteczności dezynfekcji Food cleanera. Badania były przeprowadzone na wodzie, w której płukały się owoce i dotyczyły liczby bakterii grupy coli tj. bakterii, które zawsze występują w ściekach i odchodach, więc stanowią wskaźnik na ile zanieczyszczone mikrobiologicznie jest dane środowisko. Pobrana została woda:

  • przed uruchomieniem urządzenia: liczba bakterii grupy coli (lb) = 10 (3-56) [NPL/100 ml] ,
  • po 3 minutach działania: lb < 10 [NPL/100 ml]
  • i po wyłączeniu, po 5 minutach działaniach: lb = 0.

Badania potwierdzają skuteczność działania urządzenia Food cleaner.

Do czego stosuję Food cleaner?

Food cleaner stosuję przede wszystkim do czyszczenia warzyw i owoców, które spożywamy na surowo, w skórkach. Te, które obieramy i gotujemy, pomijam. Najbardziej cieszy mnie możliwość ozonowania owoców cytrusowych (cytryn, limonek, pomarańczy). Często bowiem korzystam ze skórek owoców cytrusowych w swojej kuchni (w skórkach jest mnóstwo naturalnych aromatów) i nie muszę się już męczyć z szorowaniem i parzeniem.

Warzywa i owoce, które chce oczyścić urządzeniem wstępnie opłukuję (aby usunąć piach lub kurz) i dopiero wtedy wkładam do miski z wodą. Wodę po ozonowaniu wykorzystuję do czyszczenia kolejnej partii warzyw lub owoców (jeśli nie jest widocznie zanieczyszczona) lub podlewam nią kwiatki na balkonie. Na początku czułam, że nie będzie mi się chciało bawić w takie rzeczy, ale potem odkryłam same plusy. Urządzenie bowiem używam zaraz po powrocie z zakupów na dużej ilości warzyw i owoców jednocześnie (w sumie na takiej, ile na raz pomieści miska). Następnie odcedzam na sicie i pozostawiam do osuszenia. Większe owoce osuszam ręcznikiem papierowym i układam na dużym półmisku, do którego dostęp mają wszyscy domownicy przez wiele dni. Wysterylizowane owoce są dłużej świeże i nie psują się przez dłuższy czas (usunięto bowiem z nich bakterie gnilne, odpowiedzialne za psucie oraz zarodniki grzybów, odpowiedzialne za pleśnienie). Czy zdajecie sobie sprawę, jaka to wygoda mieć pod ręką przez kilka dni, gotowe do spożycia np. borówki czy maliny, które po zwykłym umyciu w wodzie już na drugi dzień zaczęłyby pleśnieć? No super sprawa :) Oczywiście należy brać uwagę, iż pomimo, że po dwóch dniach na owocach nie ma białego nalotu, to nie znaczy, że mamy je teraz długo przechowywać. Najzdrowsze są bowiem te warzywa i owoce, które są najświeższe! Kolejnym plusem ozonatora jest oszczędność wody. Mając to urządzenie, opłukuję wstępnie produkty a następnie wkładam do misy z wodą (o jej dalszym wykorzystaniu już wspomniałam). Kiedy go nie miałam, każdą sztukę dość długo szorowałam pod bieżącą wodą, która to następnie lądowała w kanale.

Czyszczenie ziół w doniczkach

Food cleaner stosuję również do czyszczenia kupnych ziół w doniczkach. Doniczkę owijam workiem, układam bokiem na półce na wysokości miski a zwisające zioła umieszczam w wodzie z urządzeniem. Po czyszczeniu opłukuję łodygi pod bieżącą wodą i dopiero wtedy przesadzam do donic na balkonie. Efekty czyszczenia ziół są widoczne gołym okiem. Woda bowiem jest mocna zanieczyszczona przez malutkie szkodniki (np. mszyce, muszki, itp.). Na łodygach i liściach nie widać żadnych niechcianych gości. Dzięki ozonowaniu i ultradźwiękom zioła pozbawione są bakterii, wirusów, roztoczy i wszelkich innych pasożytów. Dłużej zatem nam posłużą i przede wszystkim nie zarażą niczym roślin już znajdujących się w domu lub balkonie. Oczywiście jeszcze w ziemi mogą kryć się niespodzianki, ale ważne, że na liściach i łodygach nic już nie ma (tak w ogóle to zastanawiam się, czy byłaby możliwość oczyszczenia również części korzeniowej, ale jeszcze nie wiem jak :) )

Sterylizacja zlewu i innych produktów

Zlew kuchenny to chyba najbardziej brudne i pełne bakterii miejsce w kuchni. Niestety ostrej chemii nie znoszę, a i zwykłej nie lubię używać (nawet do mycia kuchenki używam wyłącznie wrzątku i gąbki). Ale kilka razy w roku wypadałoby go porządnie wyczyścić i wtedy sprawdza się właśnie u mnie Food cleaner. Wystarczy wlać wodę, wstawić urządzenie i je włączyć (przy okazji dorzucam tam parę innych produktów takich jak gąbki, czyściki do naczyń, deski do krojenia, butelki czy inne produkty, mające styczność z surowym mięsem lub jajami). Po kilku minutach zlew jest pozbawiony bakterii. Pozostaje go tylko przetrzeć gąbką z płynem do naczyń (wydaję mi się, że pozostały brud jakoś szybciej i łatwiej wówczas schodzi).

Zabawki, smoczki i butelki dla dzieci

Moja córcia już ma 6 lat i od kilku ten temat mnie już nie dotyczy. Ale pamiętam jak sterylizowaliśmy smoczki czy butelki przed każdym użyciem. Pamiętam również, jak przyplątała się do nas “jelitówka”, która “poskładała” całą naszą rodzinę. Wówczas dowiedziałam się, że rotawirusy potrafią przetrwać do dwóch tygodni na zabawkach i wtedy właśnie użyłabym Food cleanera (do sterylizatora zmieściły się tylko te najmniejsze) i być może uchroniłoby to nas przed późniejszym nawrotem?

Co jeszcze?

Food cleaner można również stosować do (choć ja jeszcze nie wszystko sprawdziłam):

  • Odkażania i odświeżanie mięsa, drobiu, jaj, ryb i owoców morza, kaszy, ryżu, fasoli, grochu, w celu usunięcia zanieczyszczeń metalicznych, mikroorganizmów, hormonów, antybiotyków itp.
  • Dezynfekcji zastawy stołowej, naczyń, sztućców, desek do krojenia.

Food cleaner w podróży

Urządzenie jest wielkości blendera ręcznego i nie waży dużo. Zatem na wczasy bym go ze sobą bez wahania zabrała. Szczególnie, jeśli wybierałabym się w kraje arabskie, takie jak Egipt, gdzie tzw. “zemsta faraona” łapie wielu europejskich turystów (zemsta faraona to zatrucie pokarmowe – objawiające się bólem brzucha, ostrą biegunką, wymiotami, mdłościami – spowodowane lokalnymi bakteriami, na które nasza flora bakteryjna nie jest odporna). Wiem coś o tym, gdyż sama padłam jej ofiarą parę lat temu na wakacjach właśnie w Egipcie. Być może sterylizacja warzyw i owoców przed spożyciem (oraz wody używanej chociażby do płukania zębów) uchroniłaby mnie przed kilkudniowym “zdychaniem”.

Food cleaner i Greentest dla kogo?

Dla wszystkich tych, którzy dbają o swoje zdrowie, są świadomi zagrożeń, lubią wiedzieć co jedzą, lubią mieć kontrolę i wybór nad tym, co kupują i gdzie. Dla tych, którzy mają małe dzieci. Dla alergików, kobiet w ciąży i osób źle reagujących na chemię i zanieczyszczenia w jedzeniu oraz dla tych wszystkich, którzy nie lubią stosować chemii w swoim domu.

 


Literatura:

  1. RUTKOWSKA G. 1996. Jeszcze o azotanach. Chłodnictwo 31 (12): 38-40.
  2. NIEWCZAS J., KAMIONOWSKA M., MITEK M. 2006. Zawartość azotanów (III) i (V) w owocach nowych odmian dyni olbrzymiej (Cucurbita maxima). Żywność, Nauka, Technologia, Jakość 2 (47). Supl.: 238-245
  3. MALINOWSKA E., GROMKOWSKA A., SZEFER P. 2007. Zawartość azotanów (V) i azotanów (III) w roślinach strączkowych. Bromat. Chem. Toksykol. XL, 3: 287-291.
  4. SZYMCZAK J., PRESCHA A. 1999. Zawartość azotanów i azotynów w warzywach rynkowych we Wrocławiu. Roczn. PZH 50 (1) : 17-23.
  5. GUŁAJSKI M. 2002. Jak unikać zatrucia organizmu żywnością. Wiad. Ziel. 6: 16-18.

Źródła:

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Clean Food.
Wpis Ani, która jest autorką bloga www.mojadelicja.pl
 
paź  03
Oprogramowanie sklepu internetowego Sellingo.pl